Nieobjawione
daje do myślenia,
O
swoim istnieniu.
Jak
Przestrzeń, która
sie objawia,
Poprzez
istnienie świata
rzeczy.
Jak
Czas, który w niej upływa
Kiedy
wędruję
od krańca
do krańca.
Jak
cisza istnieje
Wtedy,
gdy dźwięku kropla
Na
wodzie kręgi roztoczy.
Jak
żagiel biały
Z
mroku wyłania
się – Byt.
Cały
zanurzam się w Teraz.
Bosą
stopą przydeptuję
trawę,
W
rannym ogrodzie
Kontempluję
róże
i chłód
rosy,
I
kiedy patrzę prosto w
Słońce,
Wszystko
oblewa się światłem,
Zakrywa
kształt
i rzeczy formę.
Przed
progiem Najwyższej
Medytacji
Pokłony
biję – Ja syn
marnotrawny,
Kiedy
Nieobjawione
ucisza zmysły,
I
na powrót
wzywa
Do
Domu.
https://www.facebook.com/Essayens
No comments:
Post a Comment